Jak się przychodzi do klubu
Sam sobie człowiek winien
Już się zgubiłem i nie wiem
Co piję i jak mam na imię

I kim jest ten facet obok
W biodrach wcale nie wąski
Co raczy mnie daję słowo
Nalewką specjalnej troski!

A dalej jakiś Tatar
Piorun rozdaje wesoły!
Że cynamonem go natarł
Zaczynam już widzieć anioły

I straszliwą Delilę
Co zdradziła Samsona!
Śmierć mnie dopadnie za chwilę
Na ziemię obali i skonam...

Nie to nie śmierć, to follow
Światełkiem w ślepia mi błyska
Aż zęby od tego bolą
Dość tego diable, nie błyskaj!

Wnet na koniu stalowym
Przygalopuje tu major
Tymczasem bezbronnym na głowy
Igły z nieba spadają

I jeszcze mnie Leski zrugał
Że mu zapanowałem
Noc będzie chyba zbyt długa
I znów się skończy nad ranem

Bólem głowy po której
Kołaczą się słowa i miny
Skąd ja mam tę koszulę?
Co to za urodziny?

 

 

e.